Trzech kolegów przy piwie dzieli się wrażeniami z ostatnich imprez:
- Tak się urąbałem wódą - mówi pierwszy - że jak otworzyłem rano oczy, to patrzę - dom mój. Spoglądam niżej - garaż mój, tylko samochód w garażu inny. Okazało się, że cudzym autem przyjechałem.
- A ja - mówi drugi - budzę się rano, otwieram oczy, patrzę: żona. Odwracam się na drugi bok, a tu jakaś laska! Tak się dzień wcześniej urąbałem, że jakąś d..ę z baru do własnego, małżeńskiego łoża zaciągnąłem!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Nazajutrz rano po imprezie otwieram oczy, patrzę: leżę na trawniku bez majtek, fiut mi stoi jak maczuga, a na nim siedzi ogromna czarna wrona i dziobie mnie w jajca. A ja miałem tak sucho w gębie, że nawet "Sio, ty k...o" nie mogłem powiedzieć!